Już dawno nie trafiłam na taką ucztę.
W palmiarni parku Oliwskiego odnalezione zostają zwłoki dziewczyny.
Sprawa jednak nie jest taka prosta przez aranżację ciała, która może sugerować
rytualny mord. Przydział do sprawy dostaje Agata Stec, komisarz gdańskiej
policji, która nieoficjalnie do pomocy angażuje swojego brata - znanego,
poczytnego i specyficznego ze względu na upodobania względem swoich pacjentów,
psychologa.
Ciężko zbiera mi się myśli, kiedy wspominam fabułę wykreowaną przez
Borlika, ale tym razem to dobry znak. Mnogość wątków i masa komplikacji różnego
kalibru sprawiła, że zagapiłam się w tej całej historii, że patrzyłam zupełnie
nie tu, gdzie powinnam. Nie stało się to oczywiście przypadkiem, bo autor
dokładnie tego sobie życzył. Skutkiem było to, że dałam się trochę wynieść na
manowce. Popłynęłam z nurtem fabuły i zamiast skupiać się na rozwiązaniu sprawy
cieszyłam oczy jego stylem i jednym z bohaterów, który wyjątkowo przypadł mi do
gustu.
W Boskiej proporcji Borlik zrobił coś, z czym stosunkowo rzadko spotykam
się w książkach z tego gatunku. Po pierwsze, to przedstawił sprawę jasno, a
wszystko wyglądało tak, jakby po morderstwie czytelnik mógł już być prawie
pewny, kto za nim stoi. Mimo tej wiedzy lawirowanie między kolejnymi
problemami, które los rzucał pod nogi Agaty Stec, oczekiwaniem aż ona – jako komisarz
policji – dojdzie do odpowiednich wniosków, no i oczywiście samym zakończeniem
sprawy, było ogromną przyjemnością. Aż chce się powiedzieć, że mimo że to nie
jest wyjątkowo spektakularna powieść, bo nie ma w niej sensacyjnych zwrotów
akcji, strzelanin ani policyjnych pościgów za mordercami, to nadal jest
dynamiczna.
Głównym elementem tej kryminalnej układanki jest morderstwo i specyficzne
wyeksponowanie ciała. Z jednej strony przerażające, ale z drugiej eleganckie i
ekscytujące. Zdumiewająco dobrze i płynnie poprowadzone są wątki, których
uniwersalność w tej historii sprawia, że pasują do kilku różnych elementów, a
źle połączone przez podświadomość czytelnika ostatecznie wprowadzają go błąd. Początkowo
ciężko w jakikolwiek logiczny sposób wyjaśnić niektóre kwestie, jak chociażby
samo działanie zabójcy, ale ostateczne rozwiązanie sprawy jest bardziej niż
zadowalające. Ta powieść ma w sobie dużo wspomnianej wcześniej elegancji,
chociaż nie brakuje jej też impulsywności i ordynarności. Wszystko za sprawą
dwójki skrajnie różnych bohaterów – Agaty Stec i Artura Kamińskiego. Agata jest
tą bardziej energiczną postacią, która nie do końca panuje nad sobą, a Artur
jest uosobieniem spokoju i to właśnie on jest tym, który moim zdaniem sprawił,
że ta powieść jest jeszcze bardziej wyjątkowa. Przede wszystkim jest w centrum
uwagi i wydaje się być kluczem do rozwiązania tej historii, a jego opanowanie i
ta bezczelna pewność siebie bywają bardzo mylące dla czytelnika.
Zaletą tej powieści jest przedstawienie wydarzeń z polskiego podwórka, z
uwzględnieniem miejsc znanych i często odwiedzanych, co jeszcze mocniej ugruntowuje
czytelnika w tej historii. Postaci z krwi i kości oraz ich prawdziwe problemy
sprawiają, że aż chce się chociaż przez chwilę wejść w ich życie, zweryfikować
motywy działania i sprawdzić dokąd życiowe ścieżki ich zaprowadzą. Mimo
ogólnych bardzo dobrych wrażeń wyłapałam kilka monotonnych i przydługich
momentów, które jednak nie wpłynęły na moje zaangażowanie w historię i nie
ostudziły mojego zapału. Generalnie nie mam żadnych większych do bohaterów i
samej fabuły, a jedynie drobny zarzut do pracy policji, gdzie zdecydowanie
przesadzona została ta frywolność i łatwość łączenia faktów, co ostatecznie
oczywiście podkręcało fabułę powieści.
Borlik stworzył powieść niepowtarzalną, z jaką do tej pory nie spotkałam
się na polskim rynku wydawniczym. Przypominała mi połączenie filmu Kod da Vinci
i serialu Hannibal – zarówno ze względu na bohaterów, jak również przez
wydarzenia, jej klimat i jakby rytualne eksponowanie ciała zamordowanych. To
znakomity początek trylogii, której zakończenia już nie mogę się doczekać.
Zdecydowanie żałuję, że nie znalazłam w niej więcej mroku i złudzeń, tak
charakterystycznych dla mojego ulubionego klimatu noir.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz